Ujarzmianie bałaganu

Podziwiam ludzi, którzy potrafią utrzymywać porządek wokół siebie. Do niedawna wydawało mi się to cechą rodem z bajek, bo jak to możliwe, żeby ład dało się utrzymać dłużej niż jeden, dwa dni? Przecież przedmioty najróżniejsze wręcz kochają się przemieszczać i zawsze znajdą odpowiednie miejsce na odpoczynek.

Odkąd pamiętam miałam problemy ze sprzątaniem. Kochałam porządek, ale ten nie chciał za nic w świecie pokochać mnie. Aktywizowałam się wtedy, gdy ktoś miał przyjść w odwiedziny.

Niestety pewnego dnia moje typowe bałaganiarstwo połączone z chomikowaniem zaczęło przybierać niepokojące rozmiary. Stało się to wtedy, gdy straciłam pracę i musiałam wyprowadzić się ze swojego biura. Moje otoczenie może niespecjalnie to zauważyło, ale dość mocno ta sytuacja mnie zdołowała. Szczególnie wtedy, gdy kartony z biura zamieszkały w naszym mikroskopijnym mieszkaniu zajmując wszystkie wolne kąty i nie tylko.

Bałagan
To był taki koszmar, że nawet nie byłam w stanie zrobić temu porządnych zdjęć.

W pudłach miałam ciuchy (kilkadziesiąt sztuk), skórzane buciki dziecięce (ze 150 szt), sukieneczki (ze 300 szt) – wszystko kupione w bardzo okazyjnych cenach z myślą o odsprzedaży – wszak zabawa w sklep była jedną z moich ulubionych w dzieciństwie. Niestety czasu ani weny (bo do tego przecież natchnienie jest nieodzowne) nie miałam szukając innej drogi życiowej, więc pudła leżały, kurzyły się, zarastały czekając na lepsze czasy.

Taki stan trwał 5 lat. 5 długich, trudnych dla wszystkich lat. Lat omijania pudeł, lat większych i mniejszych dołków, lat mieszkania w miejscu, do którego nikogo się ze wstydu nie wpuszczało. Tak… bardzo się swojego bałaganu wstydziłam. Bardzo się w tym wszystkim męczyłam. I nie tylko ja, bo razem ze mną także inni domownicy. Czasami próbowałam coś ogarnąć, ale byłam zbyt zmęczona pracą, dojazdami do niej, więc wszystko czekało na lepsze dni, na więcej czasu, na sama nie wiem jeszcze na co…

Sierpień był wtedy gorący, a lody takie pyszne... (to jedna z moich nagród motywacyjnych :D)
Sierpień był wtedy gorący, a lody takie pyszne… (to jedna z moich nagród motywacyjnych :D)

W wakacje tego roku zostałam sama na całe 3 tygodnie. I wstąpił we mnie demon. Jakby tylko czekał na moment, kiedy totalna samotność wydobędzie ze mnie motywację i siłę do ciężkiej pracy. Pomimo późnych powrotów z pracy (pracuję do 18.00, a potem przez 1.5 h wracam) znajdowałam w sobie siłę i sprzątałam. Całe 3 tygodnie wściekłego zapieprzu. Oprócz typowego sprzątania, szorowania, wyrzucania musiałam poskromić swoje chomikowe zapędy oddając cały samochód ubrań i bucików do Sklepowiska. Część skarbów sprzedałam na Wyprzedażach garażowych.

Motywowałam się też przyjemnymi drobiazgami. A to kupiłam przeurocze dywaniki do łazienki, a to ciekawy ociekacz przyzlewowy, a wszystko co możliwe czyściłam bosko pachnącym Pietruszkowcem, którego wypsikałam 2 butelki 😀 Aby motywacja ani przez chwilę nie spadała poniżej pewnego poziomu – pozwalałam sobie dodatkowo co jakiś czas na nagrodę w postaci pysznego pucharu lodowego z mojej ulubionej lodziarni (zdjęcie wyżej).

Dywaniki łazienkowe w drodze do kasy
Dywaniki łazienkowe w drodze do kasy

Muszę przyznać, że byłoby mi dużo ciężej gdybym nie szukała w swojej pracy tych drobnych przyjemności.

Po 3 tygodniach ciężkiej pracy mieszkanie zrobiło się przestronne, czyste i bardzo przytulne. Od tego czasu minęły prawie 3 miesiące. Jak sobie radzę z chomikowaniem i utrzymywaniem porządku? Muszę przyznać, że jest mi z tym dziwnie, bo zamieniłam się w przeciwieństwo siebie sprzed tej całej, wielkiej zmiany. Codziennie czuję niepokój i strach przed powrotem do starych nawyków. Niepokój ten tak bardzo mnie uwiera, że dzień w dzień sprzątam mieszkanie. Nie odkładam niczego na później, nie położę się dopóki wszystko nie jest czyściutkie i na swoim miejscu.

Kuchnia przed i po

Jak się z tym czuję? Zszokowana jestem tym,  że teraz wymaga to ode mnie tak małego nakładu pracy. Codzienne ogarnianie zajmuje mi może z pół godziny. Raz w tygodniu sprzątam wszystko gruntownie, a że jest bardzo czysto – niewiele jest do sprzątania 😀 Nareszcie w domu czuję się dobrze i lubię tam wracać. W końcu jest tak jak trzeba, tak jak zawsze chciałam, żeby było, tak jak jest w domach ludzi, którym tej czystości zawsze zazdrościłam…

Widać podłogę! Ogromne ilości podłogi!!! :D
Widać podłogę! Ogromne ilości podłogi!!! 😀

Doprawdy nadal nie wiem dlaczego tyle czasu musiałam się męczyć. Być może bałagan w domu był efektem bałaganu w głowie. Wynikiem jakiegoś rodzaju depresji. Faktem jest, że jest czysto, a ja tę czystość uwielbiam i potrafię utrzymywać, czego życzę każdemu z podobnymi do moich problemami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *