Trening z osiągania celu pomimo przeciwności losu

Czasami trafiam na osoby, które rezygnują z zaczęcia nowej aktywności lub porzucają zaczęte przedsięwzięcie, ponieważ nagle tracą wiarę w jego sens. Nie wierzą, że efekt będzie zadowalający, że w ogóle do czegoś dotrą. Sama tak miewam. Dość często zaczynam i nie kończę, a bywa że rezygnuję nie przystąpiwszy nawet do realizacji. Po czasie zdarza się, że żałuję swojej decyzji i słabej woli, bo gdybym jednak ruszyła z kopyta to może teraz byłabym w innym miejscu niż jestem obecnie.

Walka z samym sobą i przeciwnościami losu zwykle wygląda podobnie jak mój dzisiejszy marsz po mieście. 
Rano postanowiłam załatwić pewną sprawę w ZUSie idąc do niego pieszo. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego – 6 km raczej mnie nie zabije przecież 😉 Wyszłam z domu na Bielanach i ruszyłam na ul. Kasprzaka (Wola). Nie będę tłumaczyła dlaczego akurat tak wyglądała moja trasa, bo jest to nieco zawiłe. Faktem jest, że na Kasprzaka okazało się, że powinnam się znaleźć na Kasprowicza… czyli powinnam wrócić i jeszcze całkiem sporo przejść w drugą stronę. 
Byłam trochę zła i zziębnięta, więc postanowiłam dobić do 10 km, napić się w kawiarni herbaty i na Kasprowicza dojechać już autobusem. Niestety w drodze powrotnej jakoś nie trafiłam na żadne miejsce odpowiednie do wypicia herbaty… koło Powązkowskiej pomyślałam, że skoro już tyle przeszłam to jeszcze trochę wytrzymam. Nie spodziewałam się, że obrany cel będzie dużo dalej niż zakładałam. Szłam, szłam i szłam… końca mojej drogi nie było widać. Byłam wykończona, ale nie odpuszczałam – miałam dojść do ZUSu, więc to zrobię! Potrafię być twarda! 
W końcu się udało! Dotarłam. Po przejściu prawie 21 km… Rozpiera mnie duma, że jak się uprę to potrafię osiągnąć cel pomimo wszystko. Każdy cel… Nazbierało mi się w życiu parę takich kłód do przeskoczenia, gór do przejścia – będę potrzebowała sporo sił i wiary w powodzenie, żeby je pokonać. Tego typu treningi uświadamiają mi, że stać mnie na dużo więcej niż mi się wydaje, tylko trzeba chcieć po to sięgać, trzeba być niezłomnym i nie zwracać uwagi na przeszkody.
Jak wyglądają Wasze motywatory? Trenujecie sobie czasem silną wolę w podobny sposób?

2 thoughts on “Trening z osiągania celu pomimo przeciwności losu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *