Psy w knajpce

Zanim opiszę moje kolejne dni pobytu w Wiedniu, skreślę parę słów o knajpce, do której trafiliśmy oczekując odjazdu naszego autobusu.

Było zimno, mieliśmy ciężkie bagaże, a zmęczenie całym wyjazdem dawało o sobie znać. Do autobusu mieliśmy jeszcze 1.5 h, więc postanowiliśmy umilić sobie ten czas w pobliskim pubie. W środku zaskoczenie – mijają nas dwa wilczury o długich, śmiesznych pyskach. Po chwili kolejne – spod ławeczki zajmowanej przez dwie starsze panie pijące wino, wygląda pysk buldożka. Za ostatnie parę Euro zamówiliśmy po herbacie (kolejny raz spotkaliśmy się z tym, że nie ma czarnej herbaty, jest tylko zielona – wie ktoś może dlaczego? Wypili? Nie lubią?) i w towarzystwie 3 psów doczekaliśmy godziny naszego odjazdu.

Ciekawa jestem co myślicie o psach w knajpach. Mi ich obecność specjalnie nie przeszkadzała (na szczęście moja alergia nie dała o sobie wtedy znać), ale gdybym miała tego typu przybytek to z całym szacunkiem do wszystkich zwierząt i ich właścicieli – nie pozwoliłabym im korzystać z niego wraz ze swoimi pupilami. Po pierwsze dlatego, że nie każdy lubi zapach psa podczas jedzenia. Po drugie są osoby panicznie bojące się psów. Po trzecie może się trafić alergik. Bardzo chętnie bym jednak udostępniła jakąś przytulną budę przed wejściem… ciekawe czy cieszyłaby się powodzeniem 🙂

Znajdź psa 😉

 

4 thoughts on “Psy w knajpce

  1. A ja się cieszę, że pojawiają się takie miejsca. Proste…alergicy i wszelkiej maści przeciwnicy obecności psów w lokalu przecież mają do wyboru całą masę innych przytulnych miejsc gdzie mogą sobie wpić kawkę i zjeść ciastko..a właściciele czworonogów? No właśnie… z pupilem mogą tylko w takiej knajpce spędzić miło czas:-)

    1. Mi, jako klientce właściwie jest to obojętne, choć może inaczej bym pisała gdyby wtedy alergia rzuciła mi się na oczy i nos (wtedy jak nie mam pod ręką Zyrteca czy jemu podobnego, robi się bardzo nieciekawie). Jako właścicielka knajpy, musiałabym myśleć bardziej o większości potencjalnych klientów, bo większość generuje przychód, a czasy są ciężkie 🙂 No i mam na myśli knajpkę nie tylko z kawą i ciastkiem, ale też z "poważniejszymi" potrawami. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy jem ze smakiem coś dobrego, a tu nagle przychodzi pies "pachnący" deszczem – brrr 😀 Tzn. wyobrażam sobie, bo wychowałam się z psami, ale jedząc "na mieście" wolałabym uniknąć takich atrakcji 😀

  2. Podejrzewam, że była to knajpka o takiej "specyfikacji" i bardzo dobrze. Ludzie mają duży wybór, ludzie z psami praktycznie żadnego, bo wszędzie, jak nie oficjalne, to obyczajowe zakazy. Znasz mój stosunek do Demisi- nie wyobrażam sobie zostawić mojego "dzieciaka" w budzie przed wejściem. Z drugiej strony wolę, jak moja sunia ma okazję pobiegać, poszaleć, powwąchiwać się w zapaszki natury na świeżym powietrzu, a nie w zapachy przepoconych ludzi w jakimś lokalu. Pamiętaj, że psy mają o niebo lepszy zmysł powonienia, a domowe pupile są często czyściejsze od większości ludzi.
    A co do Twojej alergii, to miałaś świetne odczulanie podczas przytulanek i nocy w jednym łóżku z Demi 😛 (ale zabrzmiało 😀 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *