Tęcza na Placu Zbawiciela

Plac Zbawiciela – pokochałam już jakiś czas temu. Myślę, że znacznie przyczynił się do tego film:

Najwięcej emocji na moim ulubionym placu wzbudza od wielu miesięcy słynna tęcza, której nigdy wielką fanką jakoś nie byłam. Kiedy dowiedziałam się, że jej kolejna rewitalizacja pochłonie ok. 62.000 zł z naszych podatków – nie mogłam się nadziwić… szczególnie, że akcja została przeprowadzona tak, aby tęcza gotowa była na 11 listopada… Jak się to dla niej skończyło – sami wiecie. Wkurza mnie, że ktoś postanowił przeznaczyć aż tyle forsy na jej odbudowę. Wkurza mnie, że zrobił to właśnie w tym terminie. Wkurza mnie, że jakiś debil puścił te nasze pieniądze z dymem… Ogólnie dużo złości wzbudza we mnie myślenie o tej kolorowej konstrukcji zwanej tęczą…

Mam cichą nadzieję, że zostanie zdemontowana lub przeobrażona w tęczę niezniszczalną… Tak sobie myślę, że gdyby zrobiona była z kolorowych, podświetlanych od środka, luksferów – mało, że przestałaby być tandetna (plastikowa chińszczyzna jakoś do mnie nie przemawia), byłaby trudniejsza do zniszczenia, stałaby się szlachetniejsza i być może przestałaby się źle kojarzyć tym, na których jej symbolika bardzo źle wpływa. Tak sobie gdybam…

Tymczasem stoi sobie szkieletor, w który ludzie wtykają kwiatki, wieszają koty i zostawiają plansze z napisami… Jestem dość spokojną osobą, staram się zachować spokój, ale powoli tracę cierpliwość… Chciałabym, żeby sprawa tęczy w końcu została rozwiązana w inny sposób niż dotychczas. Mądrzej… po prostu mądrzej…

Poniżej zamieszczam swoje zdjęcia robione komórką i aparatem fotograficznym (stąd różnica w ich jakości) + bonusik – świetny, jak zwykle, obrazek Raczkowskiego.

17.12.2012

 

26.02.2013
05.05.2013

 

18.09.2013

 

27.09.2013

 

12.10.2013

29.10.2013

 

05.11.2013
14.11.2013

 

14.11.2013

 

24.11.2013

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *