Blogowigilia 2016

Opowiem Ci o sobocie. 10 grudnia, roku 2016-go.

Imieniny wtedy obchodzili: Julia, Menas oraz Andrzej, Bogdał, Bogdan, Bogodał, Brajan, Daniel, Donat, Eulalia, Grzegorz, Hermogenes, Judyta, Loreta, Maria, Maur, Melchiades, Polidor, Switun, Tomasz, Unierad, a także Unirad.

Tego dnia swoje święto oblewali również Odlewnicy oraz Boty 😉

Słońce wzeszło o 7:32, zaszło o 15:26, natomiast o 18.00, w niezwykłych wnętrzach Rotundy Banku Polskiego, spotkało się około pięciuset blogerów różnej maści na jedynej w swoim rodzaju Blogowigilii.

Blogowigilia 2012

Swoją pierwszą Blogowigilię przeżyłam w 2012 roku… Pamiętam jak poszłam na nią z Iwoną, pamiętam kameralność Prochowni, w której się odbyła, sporo fajnych ludzi i pysznego, wigilijnego jedzonka przyniesionego przez blogerów.

Gdy przyglądam się zdjęciu zastanawiam się jakim cudem te kilka lat przeleciało tak szybko. Jak wiele się u nas zmieniło. Gdzie byłam wtedy, gdzie jestem teraz.

Kolejne Blogowigilie z różnych względów omijałam. Raz nawet byłam w drodze na nią, ale w połowie się wycofałam. Zawsze mnie stresują takie duże skupiska ludzi i choć tego nie widać za bardzo – jestem zwyczajnie bardzo nieśmiała.

W tym roku pomimo zapisów i trudności z dostaniem się na tę zacną imprezę – postanowiłam nareszcie się na niej pojawić. W końcu po długiej przerwie wróciłam znowu do pisania, choć jego częstotliwość nie jest jakoś porażająco wielka 😉

Tak czy inaczej – udało się! Hurra! Tak! Sobota, 10-go grudnia, bieżącego roku miała być również sobotą z bardzo udanym wieczorem.

Muszę przyznać, że dziewczyny-organizatorki spisały się naprawdę wyśmienicie i długo musiałabym się zastanawiać, żeby móc się do czegoś przyczepić. Program imprezy i ogrom jedzenia zaspokoiły chyba najwybredniejsze gusta! Wybór miejsca również był strzałem w dziesiątkę.

Podczas Blogowigilii mogliśmy bardzo miło spędzić czas nie tylko podczas rozmów ze znajomymi czy zapełniając brzuchałki przezacnym jedzeniem. (teraz wrzucę kilka zdjęć tego jedzenia, bo zrobiło na mnie ogromne wrażenie ilością i jakością)

Kto mnie zna ten wie, że lubię dobre jedzenie. Lubię poznawać nowe smaki. Te uginające się od żarełka stoły były po prostu cudownym pomysłem i dałabym wiele, by móc je odwiedzać jeszcze przez kolejne minimum 3 dni 😀 Bardzo fajne jest to, że wszystko to, co nie zostało wszamane powędrowało do ubogich 🙂

Teraz wróćmy do imprezy i występów blogerskich. Na scenie bowiem pojawiły się występy Edie Meciejewskiej oraz Kamila Dziadkiewicza ukazując ich teatralne oraz wokalne zdolności. Później dużo Zumbowego powera dostarczyła nam Panda z Mateuszem. Muszę przyznać, że mooocno mnie nosiło, szzczególnie przy pierwszym kawałku, gdyż zumby nieco liznęłam i wielce kibicuję Pandzie, która zaliczyła niesamowitą przemianę chudnąc jakieś kosmiczne ilości kilogramów, odnajdując przy okazji swoją nową, zumbową pasję.

W tej samej sali znajdowały się też dwa stoiska 🙂 Na jednym królowała Milka oraz jej cudowna, czekoladowa fontanna! Można też było wziąć udział w uroczym konkursie na pakowanie prezentów składających się z milkowych słodyczy, które to miały potem trafić do rodzin będących pod pieczą Szlachetnej paczki. Ja swój prezent również stworzyłam 😉

Niedaleko było podobnie kreatywne stoisko z poinsecjami, na którym można było wziąć udział w warsztatach (Kasi Ogórek i Moja Poinsecja) tworzenia dekoracji z gwiazdą betlejemską w roli głównej. W tym wypadku jakoś przegapiłam tę możliwość – nie doczytałam, że każdy może tutaj poszaleć i w dodatku zabrać swoje dzieło do domu, ale no cóż – gapa jestem i tyle 😀

Warto wspomnieć w tym miejscu o jeszcze jednym przefajnym konkursie, w którym nie wzięłam jakoś udziału, bo… sama  nie wiem 😀 Chyba się wstydziłam 😉 A był baaardzo fajny gdyż można było wygrać choinkę! Prosto z Choinkomatu! Czad co? Wystarczyło sobie było tylko zrobić selfie z choinką 🙂 I choć lubię robić selfie to jakoś tym razem nie miałam śmiałości… 😀

To wszystko działo się w jednej sali, a była jeszcze druga… (palarni jako niepaląca nie liczę ;))

W drugiej sali królował bar dla chcących się dodatkowo napoić 😉 oraz 3 stoiska. Jedno należało do SocialDruku, który na miejscu drukował zdjęcia pojawiające się na Instagramie z hashtagiem #blogowigilia, można też było sobie zrobić fajowe selfie. Kolejne stoisko należało do JAVA Coffee Company , gdzie wypiłam pysiatą kawę, która choć nie mogłam jej zbeszcześcić mlekiem, to mi smakowała 😀 Przy kawowym stoisku również odbył się konkurs na parzenie kawy, ale go przegapiłam. Gapa znowu ja! 😀

Najwięcej czasu spędziłam przy stoliczku z regionalnymi nalewkami, gdzie oprócz przezacnej degustacji można było zasięgnąć języka o Ośrodku Polanika w Chrustach koło Dębu Bartek. O nalewkach powiem tyle, że były mocne i 3 kieliszki wystarczyły, żeby zrobiło mi się dużo raźniej 😀 Pamiętam, że jeden był z wiśniówką i mi smakował, a trzeci nazywa się Oddech Łosia i miał smak whisky, za którym średnio przepadam 😀 O samym ośrodku dowiedziałam się, że jest niezwykle bogato wyposażony i rehabilitowane są tam też wybudzone dzieci z Budzika. Przyznam, że mnogość atrakcji, które czekają na przybyszy robi wrażenie i na pewno wezmę Polanikę pod uwagę przy najbliżej chęci wybycia gdzieś daleko w las, a zbliża się ona dużymi krokami 😀 

Jak widać impreza była bardzo ciekawa i pewnie o czymś zapomniałam tyle tego było. Tak czy inaczej świetnie się bawiłam, spotkałam sporo starych znajomych – kilka osób poznałam, co niezmiernie mnie cieszy 🙂 Mam nadzieję, że na kolejnej Blogowigilii również się pojawię czego sobie i również Tobie, drogi Czytelniku, życzę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *